Rosyjskie filmy z akcją osadzoną w czasach II wojny światowej przyjmowane są w Polsce dość jednoznacznie: „e tam, ruska propaganda”. Zabawne jednak, że nie myślimy o „amerykańskiej propagandzie”, gdy oglądamy np. Sztandar chwały czy Szeregowca Ryana. A w nich są dokładnie te same mechanizmy podprogowego przekazu propagandowego: powiewające flagi, heroiczni żołnierze, walka dobra (my) ze złem (oni). Te filmy odbieramy z podziwem, bo i akcje fajne, i aktorzy znani, a efekty specjalnie są super. I myślimy: „jaka propaganda? Niesamowity film wojenny!”.

Oczywiście: na niekorzyść filmów rosyjskich działał też ich styl „budowania”. Wydają się toporne, aktorstwo bywa niezbyt górnolotne, miny i gesty potrafią nas śmieszyć. Tyle, że taki obraz rosyjskiej kinematografii przechodzi do lamusa. Przykładem T-34 w reżyserii Aleksieja Sidorowa (premiera 2018). Film, od którego wielu mogłoby się uczyć, jak robić wojenne kino.

Od razu uprzedzę: pewnie są w nim elementy propagandowe, ale niesamowicie trudno je wyłapać. Nie ma zawołań „Za Stalina!”, nie ma ani jednego odniesienia do partii, nie ma komisarzy. Tak właściwie – ciężko się przyczepić do czegokolwiek.

Fabuła:

(spoilery!)

Grudzień 1941, wioska na przedpolach Moskwy. Do przetrzebionego batalionu przybywa, świeżo ze szkoły, młodszy porucznik Iwuszkin. Nigdy nie był na froncie, ale jest pełen zapału, w szkole czołgistów był prymusem. Dla dowódcy batalionu jest jak gwiazdka z nieba: został im tylko jeden czołg, w którym nie ma dowódcy (poległ). Iwuszkin dostaje ten czołg wraz z jego załogą. Do ich pozycji zbliża się pancerny pluton Niemców, 6 maszyn. Muszą ich powstrzymać, by umożliwić odwrót sztabu i szpitala polowego. Zadanie niewykonalne lub – jak kto woli – misja samobójcza.

T-34 | Official HD Trailer (2018) | WORLD WAR II DRAMA | Film Threat Trailers

I po chwili mamy jedną z najlepszych (wg mnie) scen pancernej potyczki w dziejach kina. Walka czołgu Iwuszkina z plutonem czołgów Niemców jest fantastyczna. Była jak szachy, w których sześć figur starało się dorwać jednego skoczka. A ta realizacja! Nawet w wysokobudżetowych filmach amerykańskich nie zawsze mamy tak świetnie nakręcone ujęcia. Niektóre są w zwolnionym tempie, co tylko nadaje charakteru całości.

Iwuszkin przegrywa, choć mało brakowało, by zniszczył ostatnią załogę wroga. W niej widzimy Jägera, dowódcę pancernego plutonu SS, który strzela do Rosjanina z pistoletu i – wydaje się – zabija.

Mijają lata, jest rok 1944. Do obozu koncentracyjnego dla jeńców radzieckich w Turyngii przybywa kolejny transport. Wśród nich Iwuszkin, wysłany tam do likwidacji po kilku ucieczkach z innych obozów. Niemcy najpierw chcą się jednak dowiedzieć kim jest – więzień odmawia zdradzenia swego nazwiska i stopnia, nawet pod wpływem tortur. Tymczasem Armia Czerwona podchodzi pod Odrę, Hitler wciąż się łudzi, że wygra wojnę. Himmler mianuje Jägera, teraz już standartenführera SS (odpowiednik pułkownika) na dowódcę specjalnego oddziału. Jäger ma pomysł, by załogi niemieckich Tygrysów wyszkolili pancerniacy radzieccy. Nauczą ich w ten sposób myślenia i taktyki, jakie stosują ich wojska, z którymi niemieckie dywizje nie mogą sobie poradzić. Wyjeżdża na poligon do Turyngii w pobliże obozu koncentracyjnego, tam też szuka odpowiednich ludzi do stworzenia radzieckiej załogi.

Przeglądając akta jeńców dostrzega na zdjęciu znajomą twarz: Iwuszkin, którego postrzelił pod Moskwą. Do dziś jest pod wrażeniem wyczynów tego pancerniaka podczas starcia z jego sześcioma czołgami. Szantażem i groźbą, że zabije rosyjską tłumaczkę (również więźniarkę) zmusza Iwuszkina do przyjęcia propozycji: ma dobrać sobie z jeńców najlepszą załogę i na poligonie wymanewrować cztery Tygrysy. Oczywiście – nie będzie miał amunicji, Tygrysy zaś będą uzbrojone. Jeśli przeżyje, jego zadaniem będzie szkolenie niemieckich załóg.

Iwuszkin znajduje w obozie żołnierzy ze swojej pierwszej (i jak do tej pory ostatniej) załogi. Wśród nich Wasilionok, mechanik-kierowca, który na tej pozycji nie miał sobie równych. To głównie dzięki jego umiejętnościom mogli w grudniu 1941 przeprowadzić tak spektakularną walkę. Żołnierze z początku są nieufni, nie wiedzą, czy Iwuszkin nie zdradził. W końcu poznają jego plany: ucieczka z poligonu do oddalonej o 100 kilometrów Czechosłowacji, będącej już w rękach Sowietów.

Do poligonowych warsztatów dociera na lawecie olbrzymi czołg: nietknięty, niedawno zdobyty na froncie  T-34. Wszyscy zatykają usta, wokół czołgu panuje niewyobrażalny smród. To wina rozkładających się w środku ciał jego załogi. Iwuszkin ze swoimi ludźmi na usunąć ciała i doprowadzić czołg do sprawności. Mają tydzień, po tym czasie czeka ich misja na poligonie.

I tu Niemcy popełniają olbrzymi błąd: wyciągając z czołgu amunicję nie dostrzegli, że pod rozkładającymi się zwłokami zostało 6 armatnich nabojów. Rosjanie, chowając zmarłych na skraju poligonu, przemycili te pociski do prowizorycznej mogiły. Drugim błędem była arogancja Jägera: pewny siebie i przekonany o własnej wyższości nie dostrzega, że Iwuszkin sprytnie prowadzi własną grę, w której pomaga mu obozowa tłumaczka, Jarcewa.

Dość tych spoilerów, opowiedziałem tu pół filmu. Zapewniam jednak, że drugie pół jest dynamiczniejsze i więcej się dzieje.

Realizacja:

Oglądając T-34 byłem pod wielkim wrażeniem, jak ten film został zrobiony od strony technicznej, realizatorskiej. Długą drogę pokonała rosyjska kinematografia, gdyż zdjęcia w tym filmie są majstersztykiem. Mocno wspartym całą otoczką: widać, że nie szczędzili środków na kostiumy, sprzęt, scenografię. Momentami czuć też efekty komputerowe – ale nie dlatego je czuć, bo coś wygląda debilnie (jak smok w polskiej wersji Wiedźmina z 2002), tylko dlatego, że aż niemożliwym byłoby nakręcenie niektórych momentów bez wsparcia komputerowego (np. pocisk armatni ocierający się o wieżyczkę czołgu).

W filmie występują głównie rosyjscy aktorzy, ale reżyser Sidorow postarał się, by dla autentyczności w role Niemców wcielili się aktorzy z tego kraju. Pierwsza akcja (bitwa z grudnia 1941) nakręcona została w wiosce Strielkowa (Rosja), reszta filmu realizowana była w Czechach. Film w całości występuje pod flagą Rosji, bez innych krajów kooperujących. Budżet T-34 wynosił 10 mln dolarów, na dzień dzisiejszy przyniósł zysk w wysokości 36 mln (ale pamiętajmy, że to nie ten marketing, jaki stosują w USA, tam film zarobi tyle na długo przed premierą).

T-34
Rosja 2018
reż. Aleksiej Sidorow
Strona WWW (znalazłem tylko… japońską): http://t-34.jp